Aleksander Fredro „Pan Jowialski” premiera luty 1954 reżyseria: Włodzimierz Gniazdowski

Luty 1954 roku przyniósł pierwszą pozycję Aleksandra Fredry, „Pana Jowialskiego”. Sztuka ta pogłębiła, nawiązany już kontakt ze szkołami. Podobnie jak przy „Cyruliku sewilskim”, reżyser Zespołu w ramach odczytu omówił komedię Fredry i opracowany został program informacyjny. Zakupić udało się stylowe meble. Sztuka miała duże powodzenie. Jeżeli grano ją „jedynie” 26 razy, to dlatego że rozpoczęto pracę nad „pedagogiczną” sztuką – mianowicie Antoniego Makarenki „Poematem pedagogicznym”, który był drugą pozycją przygotowaną w roku 1954.

Warto wspomnieć, że trzech aktorów, którzy występowali w „Panu Jowialskim” — odtwórca roli tytułowej, Janusz i mówiący na scenie dwa słowa tylko, Lokaj, przeszli z czasem do teatru zawodowego. „Pana Jowialskiego” postać stworzył Józef Powojewski, wówczas Kierownik Wydziału Kultury Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. Powiązany był on ze sceną jeszcze z okresu przedwojennego. Jego kreacja Pana Jowialskiego należała do najlepszych pozycji w Zespole Teatralnym ZNP. Niestety, Józef Powojewski opuścił Włocławek i wkrótce rozpoczął występy w teatrze zawodowym, a również, jak prasa doniosła, i w filmie.

Grający w „Panu Jowialskim” rolę Janusza, wówczas uczeń Liceum dla Pracujących, Roman Kruczkowski, ukończył szkołę teatralną i gra obecnie na scenach teatrów zawodowych. Lokaj z „Pana Jowialskiego”, późniejszy Burun z „Poematu pedagogicznego” — to dziś też aktor sceny zawodowej, Sławomir Pietraszewski, wówczas uczeń Liceum dla Pracujących.

Na zdolnościach Sławomira Pietraszewskiego poznał się Kazimierz Dejmek, który widział go na jednej z ostatnich prób „Poematu pedagogicznego” (1954). Sam opracowywał w Teatrze Nowym w Łodzi świetne przedstawienie tej sztuki. Chciał zobaczyć, jak wyglądać będzie „Poemat pedagogiczny” w nauczycielskim zespole teatralnym. Zespół skorzystał z jego uwag konsultacyjnych. „Poemat pedagogiczny”, jak zresztą i grani później „Maturzyści” Skowrońskiego – były to sztuki najbardziej „nauczcielskie”. Przygotowywano je ze szczególną pasją. Już wówczas przyjęło się, że wprowadzenie sztuki na scenę wymaga 50 do 70 prób. Była to robota mozolna. Poczucie odpowiedzialności wśród aktorów za dojście próby do skutku wielkie. Wspomniany już odtwórca roli Pana Jowialskiego, Józef Powojewski, gdy na skutek śnieżycy stanęły środki lokomocji, odbył długą wędrówkę z podmiejskiej miejscowości, aby wziąć udział w próbie, a potem wrócić do domu wśród zawiei. Mógłby na ten temat powiedzieć coś i Jan Wernyhora, gdy zawiódł autobus, a Rotmistrz z „Dam i huzarów” musiał być na czas na próbie.

Żródło: XV-lecie Zespołu Teatralnego ZNP we Włocławku

Autor: Włodzimierz Gniazdowski