HISTORIA

Z KRONIKI TEATRU LUDZI UPARTYCH

1952-1975

Początki teatru amatorskiego, który liczył się poważnie na terenie Włocławka po drugiej wojnie światowej, sięgają roku 1945. Wtedy to powstaje pierwszy zespół teatralny składający się przede wszystkim z doświadczonych aktorów-amatorów jeszcze z okresu przedwojennego z Jerzym Buczkowskim na czele. Zespół przybierał różne nazwy. Najpierw nosił nazwę Zespołu Teatralnego przy Polskiej Partii Robotniczej, potem nazywał się Zespołem Teatralnym przy Teatrze Ziemi Kujawskiej, następnie przy Teatrze Miejskim, by przybrać nazwę Teatru Polskiego im. gen. broni M. Roli Żymierskiego.

W okresie tym wyżej wymieniony zespół dał szereg cieszących się wielkim powodze¬niem premier — począwszy od „Małżeństwa Loli”, „Ciotki Karola”, poprzez „Damy i huzary”, „Gwałtu co się dzieje”, „Sublokatorkę”, „Szkarłatne róże”, „Przyjaciel przyjdzie wieczorem”, „Ich czworo”, „Upiory”, „Wóz Drzymały”, „Skarb w jeziorze”, aż do „Na progu”.

Mimo braku przemyślanej linii repertuarowej większość pozycji stanowiła poważny wkład w szerzenie kultury teatralnej na terenie miasta. Szczególną pozycją prezentowaną w tym powojennym okresie były wystawione w roku 1946 „Dziady” A. Mickiewicza, przygotowane tym razem przez Teatr Amatorski przy Klubie Literacko-Artystycznym przy wydatnej pomocy trzech orędowników amatorskiego ruchu teatralnego: Cz. Andrzejkowicza, Z. Arentowicza i A. Turczynowicza.

Z tego to Amatorskiego Teatru powstał w roku 1955 Zespół Teatralny Towarzystwa Miłośników Sceny, który wystawił trzy sztuki – „Ballady i romanse” Maliszewskiego w reżyserii Włodzimierza Gniazdowskiego, „Awantury w Chioggi” Goldoniego w reżyserii Ewy Ekwińskiej oraz „Pannę Maliczewską” Zapolskiej również w reżyserii Ewy Ekwińskiej (nota bene aktorki profesjonalnej).

W roku 1956 zespół ten został rozwiązany z braku funduszów, a przede wszystkim braku kierownictwa.

Zespół Teatralny Związku Nauczycielstwa Polskiego rozpoczął pracę już w roku 1952 od dyskusji zainicjowanej przez ówczesną „Gazetę Kujawską”. Zaapelowano o powoła¬nie na terenie miasta zespołu amatorskiego, który podjąłby się długofalowej i systematycznej pracy. Celem było wypełnienie w pionie amatorskim luki jaką stanowił w mieście brak teatru profesjonalnego, grającego w dogodnych terminach dla szkół i zakładów pracy.

Ta doniosła inicjatywa gazety została podjęta przez ówczesny aktyw ZNP i już w czerwcu 1952 roku odbyła się premiera „Domu Otwartego” M. Bałuckiego w reżyserii Mieczysława Walewskiego (aktora profesjonalnego). Zespół tą sztuką podkreślił już wówczas swoją sympatię do klasyki, która w większym lub niniejszym stopniu pozostaje w związku z lekturą szkolną. Przedstawienie „Domu otwartego” przełama!o nieufność jaką często społeczeństwo obdarzało produkujące się zespoły amatorskie. Ze względu na trudności techniczne sztukę tę grano tylko dziewięć razy.

W roku 1953 kierownictwo artystyczne Zespołu Teatralnego ZNP objął znany polonista Włodzimierz Gniazdowski, który zaprezentował w lutym tego roku w swojej reżyserii „Cyrulika Sewilskiego” Beaumarchais z muzyką Stefana Lewandowskiego i w kostiumach Marii Person. Obok afiszów wydrukowano również programy — pomyślane jako informację wprowadzającą w tematykę sztuki.

Już wówczas okazało się, że do uzyskania pełnego efektu spektaklu nie wystarczą siły samych nauczycieli i przyjęto zasadę, że do zespołu może należeć każdy, kto ma chęci, a przede wszystkim zdolności. „Cyrulika Sewilskiego” zaprezentowano w sumie 31 razy, w tym 10 razy poza Włocławkiem. W tymże samym roku, w październiku zespół wystąpił z nową premierą tym razem komedią radziecką Isajewa i Galicza „Tu mówi Tajmyr”, do której specjalnie skomponowano muzykę i napisano piosenki, a nawet dodano tańce. W sumie w sztuce brało udział 56 osób. Grano ją 18 razy, a to ze względu na niemożliwość wyjazdu w teren.

W lutym roku 1954 odbyła się premiera „Pana Jowialskiego”. Sztukę tak jak i poprzednie reżyserował W. Gniazdowski, a w roli tytułowej wystąpił Józef Powojewski, który w późniejszym okresie podjął pracę w teatrze profesjonalnym. Sztuka została przygotowana w dekoracjach projektu E. Łapińskiego i własnych kostiumach projektu M. Person, a nawet własnych stylowych meblach specjalnie dla tego celu kupionych. Grano ją 26 razy, w tym cztery razy w terenie.

W maju tegoż roku odbyła się premiera „Poematu pedagogicznego” A. Makarenki. Wszystkie sztuki były konsultowane z aktorami i reżyserami profesjonalnymi. Próby tej sztuki upamiętniły się wizytą K. Dejmka, który w tym samym czasie reżyserował „Poemat pedagogiczny” w Łodzi.

Przyjęto wówczas, że wprowadzenie sztuki na scenę wymaga najmniej 70 prób (a przy korzystnej sytuacji całego roku szkolnego, odliczając wakacje, święta i ferie). Było to dużym obciążeniem dla aktorów, tym bardziej, że spektakle grane były w niedziele często dwukrotnie, a nawet trzykrotnie, bo publiczność tego sobie życzyła, przychodząc nieraz z krzesłami z odległych miejscowości nawet i po kilka kilometrów. Nie była również obojętna dla ilości przedstawień w terenie i kalkulacja finansowa, gdyż koszty wyjazdu wypożyczonymi środkami lokomocji przewyższały dochody z przedstawień.

W roku 1955 zespół podjął się śmiałego przedsięwzięcia repertuarowego, a mianowicie odważył się na wystawienie „Marii Stuart” J. Słowackiego. Mając już własną kostiumernię, perukarnię, rekwizytornię, kilka kompletów mebli, a nawet magazyn na składowanie dekoracji. Mimo to realizację nowej pozycji trzeba było rozpocząć od pożyczonych pieniędzy, licząc na to, że koszty sztuki przy dobrej propagandzie, właściwej organizacji spektaklu pokryją wydatki. „Marię Stuart” zagrano 32 razy, z tego 13 spektakli poza Włocławkiem. Grano w małych miejscowościach, na scenkach budowanych w salach gimnastycznych i na dużych scenach teatrów Torunia, Bydgoszczy, a nawet teatru Ateneum w Warszawie, gdyż zespół został zaproszony przez ZG ZNP. Dzięki umiejętnej eksploatacji można było zakończyć wystawianie bez deficytu. Sztukę tę konsultował znany aktor teatralny i filmowy Stanisław Milski.

W roku 1956 sięgnięto do sztuki współczesnej. Czy sztuka chwyci? Chwyciła — odbyły się 32 przedstawienia „Maturzystów” Skowrońskiego (bo o tę sztukę chodziło) nawet z dyskusjami po spektaklach a „Gazeta Kujawska” w związku ze sztuką ogłosiła konkurs na wypowiedź — „Sprawa Leszka Biernackiego”. W roku 1957 zespół podjął się wystawienia „Żeglarza” J. Szaniawskiego. Spektakl został przygotowany bardzo starannie. Z ciekawostek należy dodać, że po raz pierwszy zastosowano mechaniczny podkład muzyczny (do tej pory oprawa muzyczna wykonywana była na żywo), a w programach znalazł się nawet list samego autora, wyjaśniający problem zaskakującego finału sztuki. Mimo to trzeba było uciekać się do słowa wstępnego przed spektaklem. W związku z tym sztukę grano tylko 16 razy.

Radosną niespodzianką jeśli chodzi o ilość spektakli była sztuka J. Zawieyskiego „Wysoka ściana”, której premiera odbyła się w marcu 1958 r., a osiągnęła aż 53 przedstawienia. W uroczystej premierze wziął udział sam J. Zawieyski oraz wielu krytyków teatralnych. Opinie były bardzo pochlebne, a zespołowi przyznano nagrodę i uznano go za jeden z najaktywniejszych zespołów w Polsce. Rok 1959 przyniósł premierę „Świerszcza za kominem” K. Dickensa. Ta opowieść wigilijna o dobrych prostych ludziach wyciskała łzy nie tylko młodzieży, ale i dorosłym. Sztuka cieszyła się dużym powodzeniem i wraz z „Wysoką ścianą” była prezentowana w Brzegu nad Odrą w ramach współpracy obydwu miast.

W roku 1960 po raz pierwszy odstąpiono od repertuaru związanego z lekturą szkolną na rzecz farsy jugosłowiańskiej Dobryczanina „Wspólne mieszkanie”. Wystawienie jej było dość kosztowne ze względu na konieczność zaangażowania zespołu muzycznego. Sztukę grano 35 razy i wszędzie budziła salwy śmiechu. W przedstawieniu premierowym wzięli udział przedstawiciele ambasady jugosłowiańskiej. Tu trzeba dodać, że nasz spektakl był drugim przedstawieniem tej sztuki w Polsce.

W kwietniu 1961 r. odbyła się premiera „Dam i huzarów” A. Fredry. Sztuka otrzymała bogate kostiumy projektu M. Person, nowe obuwie, nowy komplet stylowych mebli, a ostateczny szlif przedstawieniu nadał tym razem T. Tusiacki, aktor teatru W. Horzycy w Toruniu, który już na wiele lat związał się z zespołem. Sztuka grana była 5 razy. Koszty jej wystawienia zwróciły się całkowicie, umożliwiając obchody 1O-lecia zespołu, które odbyły się we wrześniu 1962 r. Z okazji tej uroczystości otwarta została w Muzeum Kujawskim (taką wówczas nosiło nazwę) wystawa obrazująca dorobek zespołu. Dokumentacja była wtedy bardzo bogata, a składały się na nią fotosy ze wszystkich granych sztuk, plakaty, programy, projekty scenografii, kostiumów, kostiumy, makiety dekoracji, rekwizyty, wycinki prasowe, listy, telegramy, materiały ilustrujące pracę zespołu itp. Głównym punktem uroczystości była premiera „Zemsty” A. Fredry, oczywiście poprzedzona wieloma przemówieniami, życzeniami, wręczeniem nagród itd. Oficjalne uroczystości zakończył bankiet.

„Zemsta” to przedstawienie przeznaczone głównie dla szkół, dlatego grano je w sumie 40 razy we Włocławku i w terenie. W 1963 r. z przeznaczeniem głównie dla szkół ponadpodstawowych dano premierę „Niemców” L. Kruczkowskiego. Sztuka, jak to było już w zwyczaju, posiadała wiele ról dublowanych. Zanim jednak całość weszła na afisz, przygotowano akt III przeznaczony dla urozmaicenia jednej z akademii miejskich. Trzeba tu przypomnieć, że zespół wielokrotnie grał z różnych okazji (i wcześniej, i później). Niejednokrotnie zwracano się do kierownika zespołu z prośbą o przygotowanie mniejszych form dramatycznych uświetniających różne okolicznościowe uroczystości. Takimi były np. sztuki „W czasie burzy”, „Meteor nie wyjdzie z portu”, „W okopach” czy „Pałac sprawiedliwości”, który został zaprezentowany m.in. na scenie Teatru W. Horzycy w Toruniu i na inauguracji Wojewódzkiej Sceny Amatora w Teatrze Kameralnym w Bydgoszczy.

„Niemcy” Kruczkowskiego były ostatnią sztuką jaką reżyserował Włodzimierz Gniazdowski w Zespole Teatru Ludzi Upartych. Od roku 1963 pozostał już tylko kierownikiem literackim, a podjął pracę nad żywym słowem z zespołami szkolnymi. Były to czasy, kiedy premiera goniła premierę, widzów notowano tysiące, a trasy objazdów liczyły setki kilometrów.

Były to czasy entuzjazmu w zespole i w mieście, kiedy to po bilety czekało się w kolejce do kasy, a sprzedawano nawet tzw. miejsca stojące. Wówczas to tej grupie wyznawców Melpomeny działającej pod patronatem Związku Nauczycielstwa Polskiego nadano miano Teatru Ludzi Upartych. Bo też działali oni jakby na przekór wszelkim prawidłom obowiązującym w teatrach amatorskich.

Jeszcze w roku 1963 kierownictwo Teatru Ludzi Upartych objął długoletni i zasłużony członek zespołu Stanisław Strubiński i w maju 1964 r. odbyła się premiera młodzieńczej sztuki Stefana Żeromskiego „Grzech” — wystawionej z okazji 1O0 rocznicy urodzin pisarza.

Sztuka grana była ze sceną finałową dopisaną przez L. Kruczkowskiego. W sumie zagrano tę sztukę 20 razy i zastanawiano się nad dalszym repertuarem. Powstały różne propozycje, a zwyciężyła „Balladyna” J. Słowackiego. Opracowano nawet niektóre fragmenty na obozie rekreacyjnym zorganizowanym przez ZG ZNP w Koszalinie. Jednak kłopoty finansowe przerwały prace nad tą sztuką, gdyż okazała się zbyt kosztowna dla zespołu. W tym też czasie S. Strubiński zrezygnował z funkcji kierownika i reżysera zespołu.

W roku 1965 kierownictwo zespołu powierzono Tadeuszowi Kielochowi, który już wcześniej współpracował z prof. Gniazdowskim, jako jego asystent. Pierwszą sztuką przygotowaną przez T. Kielocha była komedia Romana Niewiarowicza „Znajda”.

Premiera miała odbyć się pod koniec roku szkolnego i zupełnie nieoczekiwanie zbiegła się z gruntowną przebudową budynku teatru. Nie było zatem sprzyjających warunków do jej odbycia. Należało odłożyć premierę i czekać aż do zakończenia remontu tzn. do roku 1967.

Mimo kłopotów i pojawiających się trudności były to jeszcze czasy dawnego entuzjazmu w zespole, chociaż aż dwa lata trzeba było czekać na premierę i nie grać. W takiej sytuacji przyszłość nie zapowiadała się zbyt różowo dla zespołu. Postanowiono więc wykorzystać czas oczekiwania na przygotowanie jeszcze jednej pozycji. Wybór padł na sztukę historyczną pt. „Krzyż i jaszczurka” Bychowskiej i Petrykowskiego o aktualnej tematyce związanej z 500 rocznicą pokoju toruńskiego. Sztuka otrzymała bogatą scenografię projektu A. Tośty, scenografa Teatru W. Horzycy. Nieoficjalna premiera odbyła się w październiku 1966 roku na eliminacjach wojewódzkich w Inowrocławiu. Po eliminacjach zaproszono zespół z tą sztuką do Bydgoszczy i tam właśnie na scenie Teatru Kameralnego odbyła się oficjalna premiera. Było to 28 listopada 1966 r. Oczekując na zakończenie remontu budynku teatru rozpoczęto spektakle wyjazdowe, a równocześnie podjęto próby repetycyjne „Znajdy”, aby na styczeń 1967 r. mieć w repertuarze na otwarcie teatru dwie sztuki.

Tak więc w piętnastolecie swego istnienia zespół wszedł z dwiema’ pozycjami repertuarowymi, a zbiegło to się z otwarciem przebudowanego gmachu teatralnego, którego sala pozostawała odtąd w zarządzie Domu Kultury dla Miasta i Powiatu, o którym prof. Gniazdowski, jako kierownik literacki i autor folderu wydanego z okazji 15-lecia zespołu m.in. napisał: „Po wielu latach szlachetnej partyzantki kulturalnej w dziedzinie sceny amatorskiej powstaje Dom Kultury dla Miasta i Powiatu włocławskiego, którego jednym z pierwszych zadań powinno być sumienne zestawienie dotychczasowego dorobku pracy. I to należałoby co rychlej zrobić, zanim odejdą ci, którzy tworzyli we Włocławku i powiecie teatr amatorski.” Piętnastolecie zamknięto 21 pozycjami repertuarowymi, odwiedzając 34 miejscowości z 500 spektaklami.

Już wtedy zastanawiano się, co członków zespołu utrzymuje przez tak długi okres czasu, co pozwala zwalczać piętrzące się trudności, które niejeden zespół amatorski rozbiły. Można chyba dzisiaj z perspektywy czasu odpowiedzieć bez nadmiernego patosu, że ludzi tych wiązała szczera miłość do sceny, poczucie przyjętego na siebie obowiązku i przekonanie, że praca ta stanowi wkład w szerzenie kultury teatralnej.

W dalszych planach repertuarowych zespołu miał się znaleźć „Skąpiec” Moliera, użyteczny dla lektury szkolnej. Po wielu dyskusjach zwyciężyło jednak „Zaczarowane koło” L. Rydla. Premiera odbyła się w 1968 roku, a Rita Krzyżaniak na łamach „Życia Włocławka” tak o niej pisała: „Po wakacyjnej przerwie wznowił swą działalność Teatr Ludzi Upartych ZNP we Włocławku. Grana obecnie przez nich sztuka Rydla „Zaczarowane koło” — to jeszcze jeden listek laurowy do wieńca ich sukcesów. Owa, jak Rydel nazwał w podtytule baśń dramatyczna w 5 aktach przez 2,5 godziny fascynuje widza. Odczytanie „Zaczarowanego koła” jako dramatu ludzkich namiętności sprawiło, że ta młodopolska sztuka z umiejscowioną akcją w czasach saskich jest czytelna i komunikatywna dla dzisiejszego widza. Zasługa to bezsprzeczna całego zespołu, o którym śmiało można powiedzieć, że jest dojrzały aktorsko i nieskażony tak szkodzącą niekiedy aktorom zawodowym rutyną.”

Gwoli ścisłości należy dodać, że sztukę reżyserował Tadeusz Kieloch w scenografii E. Łapińskiego i kostiumach M. Person.

W 1971 roku weszła na afisz sztuka pt. „Bez kurtyny”, będąca adaptacją powieści S. Grochowiaka „Trismus” dokonaną przez Teresę Bojarską. Jak pisał W. Gniazdowski w programie — szokująca swą treścią i formą wystawienia. Stanowiła trzecią po „Pałacu sprawiedliwości” i „Niemcach” sztukę, której treścią są zbrodnie hitlerowskie. Była to niewątpliwie sztuka dyskusyjna lecz na pewno aktualna i potrzebna.

Premiera odbyła się 18 września 1971 roku w związku z Okręgowym Przeglądem Nauczycielskich Zespołów Teatralnych w ramach Festiwalu Kulturalnego Związków Zawodowych. Sztuką tą wkroczył zespół w 19 rok swego istnienia hołdując w tym okresie zarówno klasyce, jak i współczesności, problemom młodych, jak i dorosłych. „Bez kurtyny” zaprezentowano 17 października 1971 roku (ostatniego dnia przeglądu i jako ostatni spektakl) w Stalowej Woli na Ogólnopolskim przeglądzie Teatrów Dramatycznych, gdzie zaprezentowano 15 bardzo różnorodnych spektakli tak co do treści jak i sposobu realizacji, oprawy scenicznej, sposobu gry aktorskiej.

Nasz spektakl może był zbyt ubogi, zbyt umowny w porównaniu z innymi. Sukcesu nie odnieśliśmy, wróciliśmy raczej na tarczy. Sztuka grana była niewiele razy. Cóż, trzeba umieć przegrywać. Nie załamało to zespołu, gdyż skąd inąd wiadomo było, że nagrody rozdano „wcześniej”, co pozostawiło w nas niesmak. Na uroczystości 20-lecia zespołu postanowiono jeszcze raz sięgnąć do wypróbowanej „Zemsty” A. Fredry, lecz w zmienionej obsadzie, scenografii, kostiumach i reżyserii T. Kielocha.

Premiera odbyła się 25 listopada 1972 roku w Domu Kultury, a uroczystości jubileuszowe XX-lecia z udziałem władz administracyjnych trwały 2 dni (sobota i niedziela). W sobotę odbył się spektakl „Zemsty” poprzedzony otwarciem wystawy i częścią oficjalną, a więc przemówieniami, wręczeniem nagród i odznaczeń.

W niedzielę zaś przedstawienie „Blizny” A. Wydrzyńskiego, w wykonaniu Zespołu Dramatycznego ZNP z Kwidzyna oraz pokaz pracy nad żywym słowem członków zespołu teatralnego.

Z okazji jubileuszu przyznano liczne odznaczenia i nagrody indywidualne i zbiorowe. Minister Kultury i Sztuki przyznał Odznaki Zasłużonego Działacza Kultury: A. Gostyńskiemu, E. Łapińskiemu, W. Manowskiemu, J. Wernychorze, K. Straszewskiemu. 16 osób otrzymało nagrody przyznane przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Prezydium WRN w Bydgoszczy przyznało zespołowi odznakę „Za szczególne zasługi dla województwa bydgoskiego”. Zarząd Główny ZNP ufundował dla całego zespołu 2-tygodniowe bezpłatne wczasy szkoleniowo-instruktażowe w dowolnie wybranej miejscowości na terenie kraju. Prasa miejscowa i nie tylko zamieściła wiele notatek, artykułów i zdjęć, a radio w programie ogólnopolskim podało wiadomość o włocławskim jubileuszu Teatru Ludzi Upartych, telewizja zaś w głównym wydaniu dziennika zaprezentowała kilka migawek z jubileuszowego spektaklu „Zemsty”.

20-letnią działalność zespół zamknął 24 premierami, udziałem 160 aktorów, 1000 prób, 300 postaciami scenicznymi, ponad pół tysiącem spektakli, setkami tysięcy widzów, tysiącami przebytych kilometrów, występami w 45 miejscowościach.

„Zemsta” Fredry w reżyserii T. Kielocha była kolejnym sukcesem Teatru Ludzi Upartych, grano ją 60 razy na terenie miasta i w objeździe, a najdalszą drogę odbyła u progu XXX-lecia PRL — do ówczesnej Czechosłowacji. Grano ją w Karwinie, Jabłonkowie, Hawierzowie i Nowym Boguminie. Dwutygodniowy pobyt u południowych sąsiadów był jednym pasmem sukcesów. Przyjmowani byliśmy niezwykle serdecznie. Wrażeń starczyło na długo.

Po powrocie nie tracąc nic z dotychczasowego entuzjazmu przystąpiono do pracy nad „Dwoma teatrami” J. Szaniawskiego w reżyserii T. Kielocha i wspaniałej scenografii A. Tośty. Spektakl zapowiadał się niezwykle interesująco zwłaszcza, że obsada była doskonała. I tak Dyrektor Teatru — T. Kieloch, Lizelotta — B. Mossakowska i W. Falkowska, Laura — R. Romejko, Woźny — J. Wernychora, Chłopiec z deszczu — W. Manowski, Montek — E. Lapiński, Autor — E. Klockowski, Matka — A. Pulińska, Pani — W. Falkowska, Leśniczy — M. Manowski, Z. Kaniewski, Żona — K. Andrzejkowicz, Andrzej — R. Chojnowski, Anna — I. Ochmańska, Ojciec — K. Straszewski. Program jak zwykle ciekawie opracował W. Gniazdowski.

Sztuka została przygotowana całkowicie i czekała na premierę, a fragmenty zaprezentowano na Przeglądzie Zespołów Amatorskich woj. bydgoskiego. Do premiery mimo to nie doszło na skutek, nazwijmy to, trudności obiektywnych, gdyż przypadłaby na okres zmian administracyjnych kraju (podział na nowe województwa). Związkowi Nauczycielstwa Polskiego zespół teatralny również przestał być potrzebny tym bardziej, że w wyniku zmian organizacyjnych nie miał funduszów na jego utrzymanie. Na dodatek odszedł kierownik i reżyser zespołu. Teatrem przestano się interesować.

Opadł entuzjazm i nadeszła stagnacja. W decydującym momencie zabrakło chyba impulsu ze strony włocławskiego środowiska, w formie społecznego zapotrzebowania na nową premierę. Może wyszło na jaw też zniechęcenie trudnościami, a może zabrakło po prostu uporu tak cennego przez dwudziestolecie? Czy można było się dziwić takiej sytuacji?

Rys historyczny ukazał się w folderze wydanym z okazji 40-lecia Teatru Ludzi Upartych.

Autorzy tekstu:  Teresa Bojarska, Waldemar Manowski