Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

Kochani Uparci!   24 grudnia 2009, 9:35
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, które w Polsce zawsze kojarzyły się z Rodziną, Bliskimi, Drogimi, Kochanymi, ze wspólną wigilijną wieczerzą, wspólnym kolędowaniem, życzeniami, dzieleniem opłatkiem, dzieleniem ciepłem, miłością, najlepszymi myślami.

My jesteśmy coraz większą, teatralną Rodziną, więc byłbym wyrodnym ojcem, gdybym o Was w te wyjątkowe dni zapomniał. Nie zapomniałem. Życzę Wam dobra, miłości, spokoju. Życzę Wam zdrowia w ten mroźny czas. Życzę Wam pięknych prezentów pod choinką. Życzliwości od bliźnich, miłych niespodzianek od losu. Spełnijcie swe marzenia, zrealizujcie plany. Na scenie zagrajcie kolejne role życia. Pozdawajcie matury, nałapcie celujących, dostańcie się na wymarzone uczelnie, niech wasi szefowie nie zapomną o was przy awansach i podwyżkach, niech ZUS zrewaloryzuje wasze emerytury, niech wasze dzieci, wasi wnukowie i wasi rodzice nieustannie przywołują uśmiech na waszych twarzach. Udanej "Antygony" i "Śnieżki"!

Tata
dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 0
Refleksje po Nocy Teatru   12 listopada 2009, 6:21
Ochłonąłem. Potrzebowałem na to kilku dni. Wiem, że było bardzo dobrze, że widzowie mieli wszystko, czego można w teatrze oczekiwać - śmiech, łzy... Moi "Uparci" pokazali klasę - do czego już zdążyli przez prawie 60 lat przyzwyczaić - a goście potwierdzili, że zaprosiłem ich nie bez powodu. "Talia" z maleńkiego Chrostkowa udowodniła, że dobry teatr można robić wszędzie, "Echo" z Długosza rozbawiło widzów do łez i była to dla wszystkich prawdziwa "Niespodzianka" - z wielu, nie tylko scenicznych, powodów. To wszystko wiem, bo przedstawienia te widziałem, wsłuchiwałem się też w reakcje widowni. Noc Teatru była jednak dla mnie przeżyciem budzącym nieomal filozoficzne refleksje... o przemijaniu, o pożegnaniach, o nieubłaganym upływie czasu...
dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 1
więcej ...    
Noc Teatru   01 listopada 2009, 17:40
Po raz drugi zaznaczamy nasze urodziny (w tym roku 17 Teatru Impresaryjnego i 57 Teatru Ludzi Upartych) maratonem teatralnym. Wcześniej organizowaliśmy specjalne koncerty, albo uroczyste premiery. Skąd ta zamiana? Przede wszystkim stąd, że repertuar naszych zespołów jest coraz bogatszy, a poza tym z roku na rok poszerza się krąg naszych teatralnych przyjaciół. Tu, we Włocławku, i w jego najbliższych okolicach. Nie ma zatem specjalnych kłopotów ze znalezieniem repertuaru na kilkugodzinne spotkanie włocławskich teatromanów.
dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 2
więcej ...    
18.10.2010r. c.d.   29 października 2009, 7:10
Pod ambasadę docieramy z godzinnym opóźnieniem (korki!). Irenę witają, jak królową. Wytworny pan w nienagannie skrojonym garniturze otwiera przed nią drzwi, całuje w obie ręce, odprowadza do szatni, zdejmuje płaszcz, służy ramieniem w drodze na salę... niby w ambasadzie, ba! w całym cywilizowanym świecie norma, ale widać w tych gestach i szacunek, i prawdziwą życzliwość. Przesiadam się na miejsce obok kierowcy i znajduję na kokpicie, we wszystkich schowkach i zakamarkach forda szminki, pudry, lakiery, fluidy... całą perfumerię. Irenka jest damą niezwykle praktyczną i nie traci czasu na bezowocne kontestowanie londyńskich korków!
dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 1
więcej ...    
18.10.2009r.   25 października 2009, 17:24
Rano ruszamy w Londyn. Kiedy wczoraj "dzieciaki" robiły zakupy, ja siedziałem z Grzesiem w kawiarni, więc tym razem zaliczam parę sklepów. W jednym z nich, z herbatą, natykam się na rodaków. Spokojnie oglądam setki puszek, paczuszek, torebek z tysiącami gatunków i smaków, a oni "rozmawiają". Dwie panie, dwóch panów i wszechobecna "k...mać". Co drugie słowo, jak przecinek. Odwracam się i mówię "jaka to przyjemność posłuchać ojczystej mowy". Wychodzą w pośpiechu. W kolejnym sklepie dwóch łysych z grubymi łańcuchami na nadgarstkach i szyjach. Pierwszy rozgląda się i mówi: "O, k...! Ile kamer, nic tu nie podpier......my". "Wypier....my" - konkluduje drugi. Nie dziwię się znajomej Angielce, która pytała: "Polacy, to tylko k..wa, k..wa, k..wa. Co to znaczy?" Myślę, że to znaczy WSTYD.
dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 1
więcej ...    
17.10.2009r.   25 października 2009, 17:22
Wstajemy dość wcześnie, jak na te długie "nocne Polaków rozmowy". Śniadanie - polskie, bo angielskie jedzenie nie jest zbyt smaczne - potem krótka wizyta w centrum handlowym (drobne prezenty dla bliskich), obiad w domu ("Villa Irena" jest naszym domem!- przynajmniej tu, w Londynie), krótki odpoczynek, kilka godzin w korkach i znowu Angel Theatre. Tomek znika w garderobie i toczy nierówną walkę z tremą, Dorota udaje, że nie ma tremy, ale nerwowe ogryzanie paznokci zdradza, że to tylko poza. Ja też się denerwuję. Każda publiczność jest Wielką Niewiadomą, tu dochodzi jeszcze jeden element niepewności: nie jesteśmy w Polsce. Jak odbiorą nas ludzie, którzy od lat, czasami bardzo wielu, żyją w innej kulturze, posługują się na co dzień innym językiem? W dodatku wiem, że ryzyko podjęliśmy nie tylko my; przede wszystkim Irena, Grzegorz, Marek Tomas (który współorganizował nasze spektakle), cały łańcuch ludzi, którzy nam zaufali.
dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 0
więcej ...    

nowsze 1 2 3  4  5 6 7 starsze
S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-