Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

Osiwieję, wyłysieję…   27 kwietnia 2016, 10:07
Tak mówi Sędzia w „Pchle Szachrajce”, gdy słyszy
o kolejnych szalonych pomysłach tytułowej bohaterki tej uroczej bajki Jana Brzechwy. Tak myślałem też ja przez ostatnie tygodnie, bo praca nad „Chrztem Polski” była pełna niespodzianek. Niestety, nie zawsze dobrych...


Zaczęło się od złośliwości przedmiotów martwych. Całkiem niedawno zakupiona wytwornica mgły działała w sklepie, natomiast na naszej scenie odmawiała posłuszeństwa. Do dziś nie wiemy dlaczego. Nie wiemy także z jakiej przyczyny nagle działać zaczęła. Bardzo duża liczba spektakli w marcu i kwietniu sprawiła, że mieliśmy ogromne kłopoty ze znalezieniem „okienek” na próby. Na dodatek część zespołu, to ludzie pracujący, zatem próbowaliśmy głównie późnymi wieczorami oraz w soboty i niedziele. Zastanawiałem się nawet, czy warto wracać do domu skoro i tak za kilka godzin trzeba być w teatrze. Pełną obsadę miałem dopiero na ostatniej przed generalnymi próbie. A właściwie miałem mieć. Na dzień przed pierwszą próbą generalną jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość, że jedna z koleżanek zachorowała na…wietrzną ospę. Dla dorosłych ta dziecięca choroba jest bardzo poważnym zagrożeniem. Był więc szpital, sporo niepokojących objawów, a premiera „Chrztu…”stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Plakaty na słupach, bilety sprzedane. Dla teatru nie ma nic gorszego od odwoływania przedstawienia. Co robić? Chyba z czystej desperacji wpadłem na pomysł nagłego zastępstwa. W teatrze funkcjonuje takie pojęcie, ale zazwyczaj dotyczy ono zastąpienia kogoś w gotowym już przedstawieniu, najczęściej osoba zastępująca gra w tym przedstawieniu jakąś mniejszą rolę. W naszym przypadku chodziło o zastępstwo w przedstawieniu, które nie miało jeszcze premiery. W dodatku miałem to zastępstwo wprowadzać na próbach generalnych, które służą połączeniu wszystkich elementów spektaklu. To „zszywanie” przedstawienia oraz zbliżająca się premiera podnoszą bardzo adrenalinę i na scenie, w kulisach i przy stoliku reżyserskim bywa bardzo nerwowo. Tym razem musieliśmy zachować spokój i pomóc koleżance, która zdecydowała się na to szaleństwo.
Tak, szaleństwo, bo miał to być w dodatku jej sceniczny debiut. W tym koszmarnym zbiegu niekorzystnych okoliczności była jednak odrobina nadziei i optymizmu. Dziejopisarka- tak nazywa się sceniczna postać, której cała sprawa dotyczyła -
w moim inscenizacyjnym założeniu była jedyną „niekostiumową” postacią
w przedstawieniu. Założyłem, że to współczesna pasjonatka historii, która niejako odkrywa i kreuje w swej wyobraźni historię Mieszka i Dobrawy. Mogłem więc wprowadzić ważny dla naszej nowej Dziejopisarki rekwizyt: notes z zapisanym tekstem. Zatem, całe szczęście w tym nieszczęściu polegało na tym, że zachorowała właśnie narratorka. Strach pomyśleć co by było, gdyby trafiło na Mieszka, Dobrawę, czy jakąkolwiek inną postać. Tfu! Na psa urok!- jak powiedziałaby zapewne nasza sceniczna Wieszczbiarka. Dwa ostatnie przed premierą dni spędziłem w teatrze,
bo oprócz prób generalnych miałem jeszcze dodatkowe próby indywidualne
z Dziejopisarką oraz próby techniczne. Te ostatnie też nie przebiegły tak, jak zwykle, bo światła do przedstawienia ustawiałem kilkakrotnie, a ich ostateczna wersja pojawiła się dopiero na trzeciej generalnej. Jak powiedział Szekspir „wszystko dobre, co się dobrze kończy”. Mamy za sobą premierę, zagraliśmy kilka tzw. „szkolnych” spektakli, a reakcje publiczności przeszły nasze najśmielsze oczekiwania.
To najlepsza zapłata za te dni pełne lęku, nerwów, niepewności.
Zapraszamy na naszą najnowszą premierę „Chrzest Polski, czyli jak to być mogło”.

dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 4

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-