Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

...   08 maja 2015, 12:18
Od dnia w którym uroczyście otworzyliśmy nową siedzibę Teatru Impresaryjnego
nie możemy narzekać na brak zajęć. Najpierw krótki, ale za to bardzo intensywny teatralny maraton: blisko 40 spektakli od 26 maja do końca czerwca 2014 roku, potem Wakacyjny Festiwal Teatrów Dziecięcych zza Granicy (współorganizowany przez „upartych” i z ich udziałem w grupie festiwalowych wolontariuszy), następnie letnie warsztaty teatralne i „bulwary teatru”, a od początku sezonu 2014/2015 próby, warsztaty teatralne , prezentacje historii włocławskiego teatru „Teatr bez tajemnic”, próby i spektakle. Wszyscy „uparci” mają co robić!


Po niespodziewanych perturbacjach „Pchła Szachrajka” dobrnęła wreszcie
do premiery. Co więcej, zdążyliśmy już zagrać 16 spektakli, a kolejna podobna dawka czeka nas w czerwcu. Gramy „Pchłę..” na małej scenie, co sprawia, że Kasia, Małgosia, Piotrek i Adrian przechodzą przyśpieszony kurs „aktorstwa kontaktowego”. Dzieci siedzą wokół trzech scenek dosłownie „na wyciągnięcie ręki”,
a ponieważ przedstawienie jest w założeniu interaktywne często tę rękę wyciągają. Każdy spektakl to niespodzianka. Ledwo aktorzy przyzwyczaili się do takich atrakcji
ze strony widowni, jak masowe włażenie pod krzesła ( „goście z krzeseł pospadali”), „tresowanie pchły”, chóralne powtarzanie niektórych, znanych partii tekstu,
a już nasi milusińscy wymyślili nową formę udziału w scenicznej akcji: znęcanie się
nad cylindrem Adriana. Na ilu główkach się on znalazł trudno zliczyć, a sposoby zakładania go na głowę mogła podpowiedzieć tylko dziecięca wyobraźnia.
Tak miało być i ten podstępny reżyser dobrze wiedział co robi, kiedy wymyślał różne formy wciągania widowni w akcję. Ja skończyłem swoją pracę, teraz mogę sobie siedzieć (anonimowo!) na widowni i cieszyć się patrząc, jak moi aktorzy „stają na głowie”, żeby sobie z tym dziecięcym żywiołem poradzić. Oni z kolei mają swoje „pięć minut” po spektaklach, kiedy dzieciaki przychodzą po autografy, albo po to, żeby chociaż dotknąć Pchłę, Pannę Kikę, czy Jombo ( nie mówiąc już o władcy królestwa Bajbaju). Kiedy wchodziłem po raz pierwszy na zawodową scenę,
moi starsi koledzy mówili „dla dzieci gra się tak samo, jak dla dorosłych … tylko lepiej”. Tę prawdę wielokrotnie sprawdzałem na własnej skórze i nie mogłem takiej przyjemności poskąpić moim „upartym”. Dzieci na widowni ( i nie tylko na widowni) są szczere i prawdziwe. Jak się nudzą, to ziewają i kręcą na krzesłach, albo masowo wychodzą „na siusiu”, jak im się podoba, to bawią się na całego, bez żadnych zahamowani. Swoją drogą szkoda, że z tego wyrastamy.

Zastanawiam się, czy „Pchła…” pobije rekordy dwóch kameralnych spektakli
dla młodej widowni, które zrobiłem z „upartymi” w poprzednich sezonach: „Brzechwa dzieciom” i „Krasnoludki są na świecie”- każdy z tych tytułów graliśmy grubo ponad 100 razy!

Tyle o „Pchle”. Drugi tytuł, który jest w tej chwili w fazie prób, to „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej. Dzięki dkf „Ósemka” obejrzałem jakiś czas temu realizację tego tekstu dokonaną przez Grzegorza Jarzynę i doszedłem do wniosku,
że spotkanie z taką literaturą przyda się i „upartym”, i publiczności, i mnie samemu. „Między nami…” daje bowiem niemal nieskończone możliwości inscenizacyjne, sceniczne. Sam tekst nie jest zapewne „noblowski”, ale tkwiące w nim połączenie realizmu, groteski , surrealizmu, nawet transcendencji, to świetny punkt wyjścia
dla wyobraźni reżysera i aktorów. Założyłem sobie, rozpoczynając teatralną przygodę
z „upartymi”, że posmakują różnych poetyk literackich i teatralnych, bo tylko w ten sposób można budować teatralny warsztat , twórcze emocje, wyobraźnię. Przeszliśmy więc wspólnie przez klasykę: „Mieszczanin szlachcicem”, „Oświadczyny”, „Śluby panieńskie”, „Ożenek”, „Białe noce”, „Antygona”, „Mistrz i Małgorzata”, dotknęliśmy teatru absurdu: „Pokojówki”, www.itkacy@pl, „Serenada”, „Kartoteka” ( choć Tadeusz Różewicz zżymał się zawsze, gdy jego „Kartotekę” do tego kierunku przypisywano), zaliczyliśmy urocze „czytadło”: „Ania z Zielonego Wzgórza”, pracowaliśmy
nad tekstami dla młodych widzów: „Lokomotywa”, „Królewna Śnieżka”, „Ptasie radio”, „Krasnoludki są na świecie”, „Brzechwa dzieciom”, „Pchła Szachrajka”.
Teraz przyszedł czas na „młodą gniewną”, która w glanach wkroczyła na polskie literacki salony. Tekst Masłowskiej stawia przed aktorami bardzo trudne zadanie: stworzenie postaci będącej „typem” opartym na jednej dominującej emocji,
a nie budowanie, jak w dramacie klasycznym, psychologicznie złożonego, realistycznego bohatera. Na dodatek, w mojej interpretacji wszyscy bohaterowie tej sztuki są wytworem wyobraźni, nie istnieją. Trochę, jak w realizowanym wcześniej, wspominanym Witkacym: świat realny miesza się ze światem nierealnym,
a bohaterowie z krwi i kości żyją w symbiozie z tymi nieistniejącymi. Łatwiej się
o takim świecie pisze, czy opowiada, trudniej go wykreować w żywej, teatralnej przestrzeni. Próbujemy.

Ta realizacja ma dla mnie jeszcze jeden, można rzec sentymentalny wymiar. Obok” permanentnych upartych”: Kasi i „małej” Oli i Adriana, pojawiła się „nowa siła”: Agata i Paweł ( każdy nowy facet w zespole cieszy, bo znacznie łatwiej o spódniczki,
niż spodnie- kobitki pchają się na scenę stadami, a mężczyźni zachowują wobec niej niezrozumiały dystans), kontynuuje upartą przygodę Małgosia, a co najistotniejsze
i najradośniejsze dla mnie, wróciły „uparte” sprzed lat: Kasia i Marta.
Kasia- niezapomniana tytułowa bohaterka „Ani z Zielonego Wzgórza”,
Marta- fantastyczny Behemot z „Mistrza i Małgorzaty”. Takie powroty, to miód
na moje serce. Było ich już w najnowszej historii „upartych” sporo. Świadczą o tym,
że ten zespół zostaje w sercach tych, którzy się z nim zetknęli. Dla mnie owe powroty mają jeszcze jeden walor. Mam do dyspozycji ukształtowanych scenicznie aktorów, z którymi nie muszę zaczynać od abecadła. Cieszę się, dziewczyny,
że znowu jesteście z nami. Pracujemy, a efekt tej pracy zaprezentujemy- jest taki ambitny plan- jeszcze w tym sezonie, Najpewniej podczas wakacyjnego festiwalu. Jesienią, na powitanie sezonu 2015/ 2015, grać będziemy „Między nami…” tyle razy, ile nasi widzowie sobie zażyczą. Mam nadzieję, że jak dotąd, będą wierni i życzliwi „upartym”.





dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 7

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-