Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

"A tymczasem leżę pod gruszą.... "   10 maja 2011, 10:23
18 lutego mieliśmy premierę "Mistrza i Małgorzaty", potem blisko 20 spektakli tego przedstawienia; ostatni pod koniec marca i... Cisza. Spokój. Po raz pierwszy od 43 lat zrobiłem sobie wolne. Nawet nie myślę o scenie. Przychodzę do pracy rano, wychodzę wczesnym popołudniem, resztę dnia mam dla siebie.



Przez 43 lata (zaczęło się w liceum, w Teatrze Poezji Gniazdowskiego) na kilka miesięcy naprzód miałem dokładnie zaplanowane próby, spektakle, konkursy, wyjazdy, premiery. Przez ostatnie dwadzieścia lat (od 1991 r. Teatr "Próba", a od 2002 r. Teatr Ludzi Upartych) kiedy pracowałem nad jakimś tytułem "nosiłem w głowie" kilka następnych. Pracując nad "Mistrzem..." nie miałem pojęcia (i nawet nie chciałem mieć), co weźmiemy na warsztat po nim.

Czułem tylko zmęczenie. I ciała, i umysłu. Marzyłem o jednym- odpocząć od sceny. Znajomi lekarze radzili tak samo. Kiedy przez kilkadziesiąt lat, po kilka godzin dziennie wdycha się sceniczne powietrze w którym aż roi się od drobinek rozgrzanego ciepłem reflektorów kurzu, pytanie pulmonologa "gdzie ty pracujesz, w kopalni?" nie budzi zdziwienia. Kiedy przez kilkadziesiąt lat słońce widzi się właściwie tylko podczas urlopu, w końcu zaczyna się za nim tęsknić. Kiedy przez kilkadziesiąt lat zaniedbuje się wszystkich przyjaciół, znajomych, rodzinę, bo próby, bo spektakle, bo nagrania, bo praca nad scenariuszem..., zaczyna się tęsknić za ludźmi innymi, niż ci "nawiedzeni przez teatr". Ciało i umysł zbuntowały się więc i powiedziały "stop! przystanek!".

Pogodziłem się z "patykami", zdradzonymi wiele miesięcy temu, czyli znowu zacząłem smakować nordic-walking. Systematycznie, kilka razy w tygodniu, a nie "od wielkiego dzwonu", raz na miesiąc. Kupiłem inhalator i zacząłem czyścić mój "środek". Odnowiłem znajomości porzucone na lata i nie dość pielęgnowane przyjaźnie. Pojechałem do Warszawy i ani razu nie poszedłem tam do teatru. Chodziliśmy za to z Basią i Alicją po Starówce, siadywaliśmy w knajpkach, które okupowaliśmy przed wielu laty i snuliśmy wspomnienia. I plany! O teatrze rozmawialiśmy tylko raz, przez kilka minut, bo Basia to aktorka, a Alicja reżyserka... Więc parę słów o ich ostatniej premierze. Tylko tyle.

Przeczytałem kilka książek nie mających nic wspólnego z teatrem, dramatem, sceną. Przyjechał mój syn, Konrad i parę rozmów o jego architekturze, planach, marzeniach przeciągnęło się do rana. Mój plan, że do końca sezonu ani razu nie wypowiem słowa teatr miał się całkiem dobrze.

Dzisiaj sytuacja zmieniła się. Trochę. Nadal trwam w postanowieniu, że "nie dotknę" sceny do końca czerwca, ale jednocześnie już wiem, co będę robił potem. Dwa tytuły już błądzą po mojej głowie. A plan dziś jest taki:
20 maja spotykam się z obsadą "Mistrza i Małgorzaty". Porozmawiamy, obejrzymy wspólnie zapis przedstawienia, znowu porozmawiamy. 25 czerwca zrobimy próbę wznowieniową. 27 czerwca rozpocznie się Wakacyjny Festiwal. 28 jeszcze jedna próba. Od 29 czerwca do 1 lipca "utonę" na wiele godzin w teatrze. Próby i warsztaty z naszymi gośćmi, przedstawienia konkursowe "okiem jurora"... Na deser, 1 lipca o 20.30 "Mistrz i Małgorzata" w Wieczorze Gospodarzy. Tak do 3 lipca. Potem usiądę nad pierwszym ze scenariuszy. Będzie to adaptacja dramatu, więc pracy nie powinno być specjalnie dużo. Tym bardziej, że dramat i autor- godni, bardzo godni! Pierwsza liga!

16 lipca rozpoczniemy letnie warsztaty i tam trochę naszą kolejną premierę "napoczniemy". Od sierpnia wrócę do tej śmiertelnej choroby, która nazywa się TEATR. Wrócę, bo choroba jest nieuleczalna.

" ...a tymczasem leżę pod gruszą...."


dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 0

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-