Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

CZUŁE SŁÓWKA   12 stycznia 2011, 11:01
Trochę ochłonąłem, choć trudno powiedzieć, że te wszystkie "czułe słówka" spłynęły po mnie, jak po kaczce. Taki jest zresztą cel rzucania w kogoś błotem: zawsze jakaś jego cząstka przyklei się na dłużej. Trochę się przykleiło i boli. Z teatrem jestem związany od początku szkoły średniej, czyli od 43 lat. Miałem szczęście pracować pod mistrzowską ręką Włodzimierza Gniazdowskiego, który pozwolił mi zagrać Sędziego w "Panu Tadeuszu", Skrzyneckiego w "Warszawiance", Eugeniusza Oniegina w "Onieginie", Korczaka w "Korczaku i dzieciach", Radosta w "Ślubach panieńskich", potem- już na zawodowej scenie- pracowałem z Janem Skotnickim, Tadeuszem Łomnickim, Aleksandrem Bardinim, Andrzejem Strzeleckim... Praca w teatrze, to nie sielanka. Często padają mocne słowa, często człowiek zaczyna wątpić w siebie, zastanawiać się "co ja tu robię?".

Przedstawienie, rola w nim, powstają w bólach. Nie przypominam sobie jednak żadnej sytuacji w której bezinteresowna chęć zrobienia drugiemu człowiekowi przykrości byłaby na pierwszym planie. Wiele słów bolało, ale czuło się, że stoi za nimi tylko wspólne dobro: udane przedstawienie, jak najlepiej wykonana praca. Zastanawiam się, czy gdyby w czasach Gniazdowskiego był już internet, pisano by o "Dziadku" złe rzeczy? Pewnie tak, bo "podłość ludzka nie zna granic". Jak on by na to zareagował? Po pierwsze: miałby poważny problem z odczytaniem tych wpisów, bo technika nie była jego mocną stroną; po drugie: poszedłby do katedry i zmówił "zdrowaśkę" za swego anonimowego recenzenta; po trzecie: robiłby nadal swoje, czyli przedstawienia. Ja zamierzam robić to samo.

Teraz trochę wątpliwości. "Sabrina" pisze o "Śnieżce" 12 stycznia, czyli ponad miesiąc po ostatnim spektaklu tego przedstawienia. Długo dojrzewała. Skądinąd dojście do tak odkrywczych opinii, jak "knot" wymaga skomplikowanych i czasochłonnych procesów myślowych.

Inny "internauta" stwierdza, że określenie "klęska urodzaju" ogranicza się jedynie do tego pierwszego słowa. Jeśli źle zrozumiałem ten nieco skomplikowany wywód, proszę mnie poprawić. Ma on w sobie- być może nie uświadomione- zdolności jasnowidza. Ta "klęska urodzaju" dopiero próbuje, jeszcze nie pokazała się widzom, a on już wie, że jest marna. Kolego, jesteś jednym z nas i paskudzisz we własne gniazdo, czy też ubierasz czapkę-niewidkę? Ujawnij się, chętnie z tobą porozmawiam. To, zresztą, apel do wszystkich anonimów! Ja piszę pod własnym nazwiskiem, a wy?

Teraz zupełnie poważnie. Blisko 40 osób tworzy w tej chwili Teatr Ludzi Upartych. Robimy to wszyscy zupełnie bezinteresownie, poświęcając Teatrowi nasz wolny czas. Od naszych widzów oczekujemy uczciwości. Jeśli nie podoba się wam nasza praca, piszcie. Nie ograniczajcie się jednak do epitetów: "knot", "chała, "porażka". Piszcie DLACZEGO knot, chała i porażka. To samo w "drugą stronę". Jeśli cudownie, fantastycznie, bosko- to także dlaczego.

Jednego tolerować nie będziemy: obrzucania nas błotem! Nawet, jeśli są to jednostkowe przypadki, będziemy te "jednostki" namierzać i karać. Prawo jest- między innymi- po to, żeby nikt nie mógł bezkarnie lżyć drugiego człowieka. Pamiętajcie o tym, anonimowi "krytycy sztuki".

dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 4

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-